Wolelibyśmy nie grać Bartleby’ego

#Aktor #Dramaturg #noche de camaleones #Reżyser

Wolelibyśmy nie grać Bartleby’ego to teatralny eksperyment inspirowany procesem, który nigdy nie dobiegł końca. Projekt miał być adaptacją opowiadania Hermana Melville’a o skrybie, który „wolałby nie pracować”, lecz stopniowo sam przekształcił się w jego życiowy odpowiednik – aktorzy i współtwórcy zaczęli rezygnować z udziału w spektaklu, powtarzając słowa Bartleby’ego: „Wolałbym nie.” 

Z tej sytuacji zrodził się nowy pomysł: przedstawienie o niemożności stworzenia przedstawienia, o wypaleniu, rezygnacji i sprzeciwie wobec logiki produktywności. Wolelibyśmy nie grać Bartleby’ego to jednorazowe wydarzenie – „nie-spektakl” o niedokończonym procesie twórczym, o sytuacji „młodych” twórców teatralnych w Hiszpanii i o obsesjach, którymi są opętani. 

Jedyny pokaz odbył się 21 września 2024 roku. Nagranie z wydarzenia dostępne jest na YouTube.

Z drugiej strony, niezwykle pobudzające jest to, że nie wiadomo, co jest prawdą, a co nią nie jest, że wszystko może być wymyślone, a jednocześnie wszystko może być prawdziwe. Co jest prawdziwego w powodach, jakie mają aktorzy, by zrezygnować, na przykład? Skąd wiemy, że nie kłamią? Spektakl jest zarazem pieśnią miłości do teatru i ludzi, którzy w nim pracują: szaleńców, oddających się bez reszty tej profesji, która nie pozwala im się utrzymać i zmusza do życia w niepewności, z dorywczymi i przerywanymi zajęciami.
Fragment recenzji Enrica Archivella

Na koniec, bez dramaturgii Diego Baselgi ani interpretacji Pauli Miry.

Z aktorami, którzy grają samych siebie: Alicią Arévalo i Íñigo Moro.

Bez Hernána Romero, który miał zagrać Bartleby’ego.

Ze specjalnym udziałem Emilio Gavira jako Ginger-Nut.

Z projektowaniem oświetlenia na ostatnią chwilę przez Marię Bianc.

Ze scenografią Angélique Cormier, choć publiczność musiała ją dokończyć.

Z animacjami Nica, ukraińskiej przyjaciółki.

Z muzyką Vaz Olivera, ale także trochę Richarda Straussa.

Z piosenką Manu Pico i José Luisa Buzóna.

Z konsultacjami reżyserskimi i dramaturgicznymi na ostatnią chwilę od Caroliny Ocañy.

Z konsultacjami Carlosa Tuñóna z kanapy w Polsce.

Z częściowym udziałem Antíi Lousady.

Z obecnością aktorki-Schrödingera Alby Tesías.

Z częścią techniczną w rękach Raquel Moreno Puche.

Z czterema aktorami biorącymi udział w castingu do Bartleby’ego: Franem Bleu, Fabianem Augusto, Jorge José Lópezem (zwycięzca castingu) i Rupertem Lavantem.

Riki Blanco zaprojektował plakat, choć zajęło mu to pięć minut.

Napisane w stanie gorączki, grane prawie bez prób i quasi-reżyserowane przez Tomasza Borczyka.

Spektakl zostanie nagrany przez Federico Giaccaglię i Munkhtulga Jargalsaikhana.

Produkcja Noche de Camaleones i Marzanny Daneckiej.

Nadchodzące

wydarzenia.

2026